30.01.2013

Pomocna dłoń



Stomatolodzy w USA (The Cleveland Clinic Department of Dentistry, autor Raymond Cadden) opracowali niezwykle tanią i prostą metodę radzenia sobie z lękiem pacjenta przed dentystą. Stworzyli system sygnałów migowych, które mają pomóc pacjentowi w porozumiewaniu się ze stomatologiem podczas wykonywanego leczenia. 
Technika sygnałów DentiSign odwołuje się do bardzo ważnego aspektu lęku przed dentystą – związanego z brakiem kontroli pacjenta nad procedurami wykonywanymi przez lekarza.
Wyniki badań pilotażowych nad skutecznością tej techniki sugerują, że sprzyja współpracy między lekarzem i pacjentem prowadząc do zdecydowanie przyjemniejszych odczuć w trakcie i po wizycie.

Nie ma jeszcze słowa o próbach zastosowania tej techniki wobec dzieci czy młodzieży. Moim zdaniem to może być świetny sposób na zabawę rodzica z dzieckiem w wieku przedszkolnym (5 lat i wyżej) i atrakcyjny dodatek w komunikacji lekarza z małym pacjentem.

Żródło:www.dentisign.com

28.01.2013

Dlaczego nie wolno mówić dzieciom o tym, czego nie powinny robić ? [tytuł przewrotny]



Czy spotkaliście się z sugestiami, by w rozmowie z Waszym dzieckiem unikać pewnych zachowań lub nie mówić o niektórych aspektach wizyty w gabinecie stomatologicznym, żeby nie wzbudzać u niego lęku przed dentystą? Czy takie podejście pozwoliło Wam zrealizować zamierzone cele? Czy pomogło Wam przygotować się do wizyty u stomatologa i zakończyć ją z poczuciem sukcesu?
Czytając tego typu sugestie za każdym razem zadaję sobie pytanie: Ok, w takim razie jakie mam alternatywy? Co mogę zrobić, jeśli chcę pomóc dziecku oswoić się z dentystą? Poniżej zaprezentuję alternatywy dla "nie - mówienia" i "nie - robienia".
Na początek proponuję krótkie ćwiczenie – Waszym celem jest zastąpić poniższe sformułowania zawierające słowo "nie" ich pozytywnymi zamiennikami (najpierw podam kilka przykładów):


Komunikat negatywny:                                             Pozytywne przeformułowanie:
"nie idź tam"                                                             "zostań przy mnie", "podejdź do mnie",
"nie rób tego"                                                            "zrób to i to", "zatrzymaj się",
"nie dotykaj"                                                             "trzymaj rączki na kolanach", 


Teraz przykłady dla Was:
Komunikat negatywny:                                               Pozytywne przeformułowanie:
"nie bój się"                                                           .....................................................
"nie będzie bolało"                                                 .....................................................
"nie płacz"                                                             .....................................................

Alternatywy znalezione? Super :)

Dla tych, którzy mieli problem, wyjaśniam o co chodzi: najważniejszym celem przeformułowania jest skupienie uwagi dziecka na tym, na czym nam zależy. Niby to oczywiste, ale najpierw trzeba pomyśleć, co to dokładnie jest ;). Jest to o tyle wymagające zadanie, że myślenie i mówienie o tym, czego sobie nie życzymy, mamy utrwalone i wyćwiczone do perfekcji. Co więcej sabotuje ono nasze wysiłki i zmniejsza szanse na skuteczną komunikację z dzieckiem. Dlatego mówiąc:

- "nie bój się" – skupiacie uwagę dziecka na strachu, bo o czym innym miałoby myśleć?
- "nie będzie bolało" – skupiacie jego uwagę na bólu, bo jakie ma w tej chwili alternatywy?
- "nie płacz" – właśnie wtedy, kiedy płacze, uzyskujecie efekt dokładnie odwrotny – bo koncentrując się na własnym płaczu dziecko coraz bardziej „się nakręca”.
Przykłady takiego postępowania można mnożyć w nieskończoność. Wzorce te są na tyle rozpowszechnione, że absolutnie każdemu zdarza się im ulegać ;). Co konstruktywnego można jednak zrobić, by poprawić komunikację z dzieckiem i zredukować jego dyskomfort związany z wizytą u dentysty?

Przeciwieństwem strachu jest odwaga, więc może na początek zaserwujmy komunikat "bądź odważny"? Jeżeli dziecko jeszcze nie rozumie, co oznacza być odważnym, można mu podpowiedzieć, że osoba odważna:

- jest wyprostowana (w odróżnieniu od strachliwej, która się garbi i "kurczy w sobie"),
- ma głowę wysoko uniesioną i patrzy na dentystę (w odróżnieniu od wbijania wzroku w podłogę lub wędrowania nim gdzieś po kątach),
- siedzi spokojnie na fotelu i otwiera szeroko buzię (w odróżnieniu od schodzenia z fotela, kręcenia głową, zamykania ust).

Kolejna sprawa to ból. Przeciwieństwem bólu jest brak bólu albo odczucie przyjemności.
Wizyta u dentysty przynosi dziecku różnorodne doznania: owocowy posmak w ustach i/lub uczucie chłodu żelu znieczulającego, mrowienie buzi zdrętwiałej od znieczulenia, uczucie rozciągniętych ust podczas pracy lekarza. Te wrażenia mogą być bardziej lub mniej przyjemne. Tym, co może uczynić je dużo bardziej bolesnymi i nieprzyjemnymi, jest lęk. Niekoniecznie przed samymi doznaniami: może to być lęk przed nieznanym, przed tym, czego dziecko nie może kontrolować, czego nie wie, czego się nie spodziewa. Czy możemy dziecku zagwarantować, że u dentysty nie poczuje bólu? 

Jeżeli celem wizyty jest zapoznanie się z dentystą i ustalenie planu wizyty, to nie ma w ogóle sensu o bólu wspominać. Sugeruję, byście poinformowali dziecko o całej reszcie i na tym skupili jego uwagę – na nowych osobach, które pozna, nowym miejscu, które odwiedzi czy na fotelu, na którym będzie mogło "pojeździć" w górę i w dół, etc.

Jeżeli stan uzębienia Waszego dziecka będzie wymagał np. borowania i dentysta zastosuje nawet najmniej inwazyjny sposób znieczulenia/leczenia, to dziecko i tak coś poczuje. I na to, moim zdaniem, powinno być przygotowane. Może to będzie podmuch sprężonego powietrza lub zimno wody pod ciśnieniem, którą oczyszcza się ząb, albo uczucie "mrówek" na twarzy. Czy coś z tego może być przyjemne? To zależy w dużej mierze od tego, czy wszystko będzie się działo z zaskoczenia, czy wcześniej przygotujecie się i porozmawiacie z dentystą o istotnych elementach leczenia. Stomatolodzy pracujący z dziećmi z reguły mają swoje sprawdzone sposoby opowiadania dziecku o leczeniu – skorzystanie z ich doświadczenia i poproszenie o podpowiedź może się okazać dla Was strzałem w dziesiątkę :).

Jeżeli chcecie koniecznie wspomnieć dziecku przed wizytą o doznaniach fizycznych, to proponuję, by zamiast mówić, że "nie będzie bolało",  powiedzieć dziecku, co będzie czuło. Ból jest pojęciem bardzo rozmytym i nasuwającym jednoznacznie nieprzyjemne skojarzenia. Może słowa takie jak łaskotaniepsikanierozciągnięcie czy owocowy posmak są na tyle małe, bezpieczne i "do przyjęcia", że pozwolą dziecku krok po kroku oswoić się w myślach z czekającym je leczeniem?

Jeżeli macie pewność, że w przypadku Waszego dziecka taki zabieg się nie sprawdzi, możecie postarać się odwrócić jego uwagę od doznań cielesnych i skupić ją na aspektach wizualnych. Stomatologie coraz częściej oferują małym pacjentom specjalnie przystosowane gabinety, np. z kolorowymi naklejkami na ścianach i/lub telewizorem, który umożliwi dziecku wybranie i oglądanie ulubionej bajki podczas leczenia. Opowiadając dziecku o tym, co będzie mogło zrobić lub zobaczyć u dentysty, skupicie jego uwagę na pozytywnych i znajomych doznaniach, których będzie się spodziewało.

Na udaną (czytaj: zakończoną wyleczonym zębem) wizytę u stomatologa składa się wiele drobnych kroków. Jednym z nich jest sposób prowadzenia rozmowy z dzieckiem. Ważne, by stosować język pozytywny, opisujący zachowania, które podpowiedzą dziecku, jak ma się zachować w kontakcie z dentystą i wskażą, co może robić podczas leczenia.

Myślę, że wobec niektórych proponowanych w tekście rozwiązań może pojawić się zarzut: „Ale to przecież oczywiste! Psychologowie po raz kolejny karmią nas banałami! Do tych samych wniosków można dojść przy odrobinie zdroworozsądkowego myślenia!”
Z jednej strony to prawda – nie odkrywam tutaj Ameryki. Z drugiej strony - doświadczenie pokazało mi, że nawet najprostsze i nieraz bardzo drobne (wydawałoby się, kosmetyczne wręcz) zmiany w moim zachowaniu, potrafiły przynieść zmianę w postawie dziecka.

Na koniec refleksja na temat samego języka:
"Powiedz mi, a zapomnę. Pokaż mi, a zapamiętam. Pozwól mi zrobić, a zrozumiem."
                                                                                                            Konfucjusz







21.01.2013

Dentim clinic w Katowicach. Projekt Dentim Kids.

Dentim clinic w Katowicach jest pierwszym gabinetem stomatologicznym, do którego zwróciłam się z propozycją współpracy, przy okazji realizowanego przez nich projektu Dentim Kids.W zakładce strony internetowej www.dentimkids.pl/PIERWSZA-WIZYTA znajdziecie teksty mojego autorstwa, które ujmują w spójną całość doświadczenia zespołu Dentim clinic oraz moją wiedzę i przemyślenia. Z zamieszczonych na stronie informacji dowiecie się między innymi:
- dlaczego wizyta adaptacyjna jest tak ważnym elementem pierwszych doświadczeń dziecka,
- jak przygotować do takiej wizyty dziecko, ale również siebie samych (nie jest to przecież tylko pierwsza wizyta Waszego dziecka, ale także Wasza pierwsza wyprawa z dzieckiem do dentysty :-),
- jak postępować, gdy macie już za sobą wspólne negatywne doświadczenia.

Dodatkowo, gdy zechcecie umówić się do Dentim Kids na leczenie dziecka, w zakładce 
www.dentimkids.pl/PIERWSZA-WIZYTA/Formularze znajdziecie formularz wywiadu lekarskiego, którego wypełnienie w znaczący sposób pomoże lekarzowi/zespołowi leczącemu przygotować się na Waszą wizytę. Są to pierwsze owoce mojej współpracy z gabinetem Dentim clinic i z gabinetami stomatologicznymi w ogóle.
Rodziców i lekarzy zainteresowanych współpracą zapraszam do kontaktu.

20.01.2013

Dlaczego psycholog potrzebny jest w gabinecie stomatologicznym?



"(...) Wylądowaliśmy dziś u kolejnego dentysty. Noc przespaliśmy w kratkę z powodu bolącego zęba Maćka, a dziś w gabinecie po ponad pół godziny moje dziecko zeszło z fotela...z bolącym zębem. Maciek nic nie dał sobie zrobić.... To już druga taka sytuacja. Nie wiem co mamy robić. (...)".

Opisana powyżej sytuacja rzeczywiście - choć nie dosłownie - miała miejsce. Pracowałam wtedy w jednym ze śląskich przedszkoli i powyższy cytat zaczerpnęłam z rozmowy z mamą 5 - letniego przedszkolaka. Prowadziłam tam z 3, 4, i 5 - latkami trening umiejętności prospołecznych, na którym uczyliśmy się odważnych zachowań w relacjach z rówieśnikami, proszenia o pomoc, umiejętnego przerywania dorosłym czy radzenia sobie ze złością.
O uczeniu "odważnego radzenia sobie z lękiem w gabinecie stomatologicznym" pomyślałam dopiero po przejrzeniu kilku stron internetowych polskich gabinetów stomatologicznych, zajmujących się pracą z dziećmi. Okazało się, że praktycznie nie zawierają one żadnych sugestii lub wskazówek, które:

- mogłyby pomóc rodzicom w zrozumieniu specyfiki dziecięcego lęku przed dentystą, 
- uświadomiłyby, jak zachowanie dorosłych i język, który stosują opowiadając o dentyście, mogą wpłynąć na wyobrażenia dziecka o czekającej je wizycie, 
- podpowiedziałyby, jak pomóc dziecku przygotować się do pierwszej i do kolejnych wizyt,
- pomogłyby zrozumieć, co doprowadza dzieci do stanu, w którym stają się  "trudne" zarówno dla rodziców jak dla lekarzy (np. zapierają się w drzwiach gabinetu, krzyczą, płaczą, zaciskają usta, nie chcą współpracować, etc.), oraz jak odpowiednio pokierowana relacja rodzic - lekarz - dziecko może tę sytuację zmienić "na lepsze".

Dodatkowo zajrzałam także na strony brytyjskich, kanadyjskich i amerykańskich dziecięcych gabinetów stomatologicznych oraz strony poświęcone dentofobii. Różnica była zasadnicza. Po pierwsze, na stronach anglojęzycznych (np.www.dentalfearcentral.org)
psychologiczne podejście do radzenia sobie z lękiem przed dentystą jest entuzjastycznie promowane. Co więcej, w USA i Wielkiej Brytanii regularnie prowadzone są badania naukowe nad psychologicznymi aspektami lęku dzieci i dorosłych przed różnymi elementami leczenia stomatologicznego. Wniosek był dość oczywisty - korzystanie z wiedzy i doświadczenia psychologów w relacji stomatolog - pacjent jest czymś zupełnie powszechnym. Problem tylko w tym, że jeszcze nie "u nas". Stąd właśnie mój blog - chciałabym zacząć wypełniać tę lukę informacyjną.
Treści publikowane w ramach tego bloga oparte są zarówno o wiedzę z zakresu psychologii rozwojowej, psychologii uczenia się, wyniki badań naukowych, jak też o wnioski wyciągnięte z mojego doświadczenia w pracy z dziećmi i ich rodzicami. Zależy mi na tym, by informacje te pomagały zrozumieć:

-co może przeżywać dziecko podczas wizyty w gabinecie stomatologicznym,
-jaki wpływ na te przeżycia ma zachowanie rodziców i osób z najbliższego otoczenia dziecka,
-przede wszystkim jednak, by ułatwiały i rodzicom i stomatologom podejmowanie działań zorientowanych na kształtowanie i wspieranie odważnej postawy dziecka wobec leczenia stomatologicznego.

Dlaczego w gabinecie stomatologicznym potrzebny jest psycholog? Mam nadzieję, że każdy post na tym blogu odsłoni kolejną część odpowiedzi na to pytanie. ;)