28.01.2013

Dlaczego nie wolno mówić dzieciom o tym, czego nie powinny robić ? [tytuł przewrotny]



Czy spotkaliście się z sugestiami, by w rozmowie z Waszym dzieckiem unikać pewnych zachowań lub nie mówić o niektórych aspektach wizyty w gabinecie stomatologicznym, żeby nie wzbudzać u niego lęku przed dentystą? Czy takie podejście pozwoliło Wam zrealizować zamierzone cele? Czy pomogło Wam przygotować się do wizyty u stomatologa i zakończyć ją z poczuciem sukcesu?
Czytając tego typu sugestie za każdym razem zadaję sobie pytanie: Ok, w takim razie jakie mam alternatywy? Co mogę zrobić, jeśli chcę pomóc dziecku oswoić się z dentystą? Poniżej zaprezentuję alternatywy dla "nie - mówienia" i "nie - robienia".
Na początek proponuję krótkie ćwiczenie – Waszym celem jest zastąpić poniższe sformułowania zawierające słowo "nie" ich pozytywnymi zamiennikami (najpierw podam kilka przykładów):


Komunikat negatywny:                                             Pozytywne przeformułowanie:
"nie idź tam"                                                             "zostań przy mnie", "podejdź do mnie",
"nie rób tego"                                                            "zrób to i to", "zatrzymaj się",
"nie dotykaj"                                                             "trzymaj rączki na kolanach", 


Teraz przykłady dla Was:
Komunikat negatywny:                                               Pozytywne przeformułowanie:
"nie bój się"                                                           .....................................................
"nie będzie bolało"                                                 .....................................................
"nie płacz"                                                             .....................................................

Alternatywy znalezione? Super :)

Dla tych, którzy mieli problem, wyjaśniam o co chodzi: najważniejszym celem przeformułowania jest skupienie uwagi dziecka na tym, na czym nam zależy. Niby to oczywiste, ale najpierw trzeba pomyśleć, co to dokładnie jest ;). Jest to o tyle wymagające zadanie, że myślenie i mówienie o tym, czego sobie nie życzymy, mamy utrwalone i wyćwiczone do perfekcji. Co więcej sabotuje ono nasze wysiłki i zmniejsza szanse na skuteczną komunikację z dzieckiem. Dlatego mówiąc:

- "nie bój się" – skupiacie uwagę dziecka na strachu, bo o czym innym miałoby myśleć?
- "nie będzie bolało" – skupiacie jego uwagę na bólu, bo jakie ma w tej chwili alternatywy?
- "nie płacz" – właśnie wtedy, kiedy płacze, uzyskujecie efekt dokładnie odwrotny – bo koncentrując się na własnym płaczu dziecko coraz bardziej „się nakręca”.
Przykłady takiego postępowania można mnożyć w nieskończoność. Wzorce te są na tyle rozpowszechnione, że absolutnie każdemu zdarza się im ulegać ;). Co konstruktywnego można jednak zrobić, by poprawić komunikację z dzieckiem i zredukować jego dyskomfort związany z wizytą u dentysty?

Przeciwieństwem strachu jest odwaga, więc może na początek zaserwujmy komunikat "bądź odważny"? Jeżeli dziecko jeszcze nie rozumie, co oznacza być odważnym, można mu podpowiedzieć, że osoba odważna:

- jest wyprostowana (w odróżnieniu od strachliwej, która się garbi i "kurczy w sobie"),
- ma głowę wysoko uniesioną i patrzy na dentystę (w odróżnieniu od wbijania wzroku w podłogę lub wędrowania nim gdzieś po kątach),
- siedzi spokojnie na fotelu i otwiera szeroko buzię (w odróżnieniu od schodzenia z fotela, kręcenia głową, zamykania ust).

Kolejna sprawa to ból. Przeciwieństwem bólu jest brak bólu albo odczucie przyjemności.
Wizyta u dentysty przynosi dziecku różnorodne doznania: owocowy posmak w ustach i/lub uczucie chłodu żelu znieczulającego, mrowienie buzi zdrętwiałej od znieczulenia, uczucie rozciągniętych ust podczas pracy lekarza. Te wrażenia mogą być bardziej lub mniej przyjemne. Tym, co może uczynić je dużo bardziej bolesnymi i nieprzyjemnymi, jest lęk. Niekoniecznie przed samymi doznaniami: może to być lęk przed nieznanym, przed tym, czego dziecko nie może kontrolować, czego nie wie, czego się nie spodziewa. Czy możemy dziecku zagwarantować, że u dentysty nie poczuje bólu? 

Jeżeli celem wizyty jest zapoznanie się z dentystą i ustalenie planu wizyty, to nie ma w ogóle sensu o bólu wspominać. Sugeruję, byście poinformowali dziecko o całej reszcie i na tym skupili jego uwagę – na nowych osobach, które pozna, nowym miejscu, które odwiedzi czy na fotelu, na którym będzie mogło "pojeździć" w górę i w dół, etc.

Jeżeli stan uzębienia Waszego dziecka będzie wymagał np. borowania i dentysta zastosuje nawet najmniej inwazyjny sposób znieczulenia/leczenia, to dziecko i tak coś poczuje. I na to, moim zdaniem, powinno być przygotowane. Może to będzie podmuch sprężonego powietrza lub zimno wody pod ciśnieniem, którą oczyszcza się ząb, albo uczucie "mrówek" na twarzy. Czy coś z tego może być przyjemne? To zależy w dużej mierze od tego, czy wszystko będzie się działo z zaskoczenia, czy wcześniej przygotujecie się i porozmawiacie z dentystą o istotnych elementach leczenia. Stomatolodzy pracujący z dziećmi z reguły mają swoje sprawdzone sposoby opowiadania dziecku o leczeniu – skorzystanie z ich doświadczenia i poproszenie o podpowiedź może się okazać dla Was strzałem w dziesiątkę :).

Jeżeli chcecie koniecznie wspomnieć dziecku przed wizytą o doznaniach fizycznych, to proponuję, by zamiast mówić, że "nie będzie bolało",  powiedzieć dziecku, co będzie czuło. Ból jest pojęciem bardzo rozmytym i nasuwającym jednoznacznie nieprzyjemne skojarzenia. Może słowa takie jak łaskotaniepsikanierozciągnięcie czy owocowy posmak są na tyle małe, bezpieczne i "do przyjęcia", że pozwolą dziecku krok po kroku oswoić się w myślach z czekającym je leczeniem?

Jeżeli macie pewność, że w przypadku Waszego dziecka taki zabieg się nie sprawdzi, możecie postarać się odwrócić jego uwagę od doznań cielesnych i skupić ją na aspektach wizualnych. Stomatologie coraz częściej oferują małym pacjentom specjalnie przystosowane gabinety, np. z kolorowymi naklejkami na ścianach i/lub telewizorem, który umożliwi dziecku wybranie i oglądanie ulubionej bajki podczas leczenia. Opowiadając dziecku o tym, co będzie mogło zrobić lub zobaczyć u dentysty, skupicie jego uwagę na pozytywnych i znajomych doznaniach, których będzie się spodziewało.

Na udaną (czytaj: zakończoną wyleczonym zębem) wizytę u stomatologa składa się wiele drobnych kroków. Jednym z nich jest sposób prowadzenia rozmowy z dzieckiem. Ważne, by stosować język pozytywny, opisujący zachowania, które podpowiedzą dziecku, jak ma się zachować w kontakcie z dentystą i wskażą, co może robić podczas leczenia.

Myślę, że wobec niektórych proponowanych w tekście rozwiązań może pojawić się zarzut: „Ale to przecież oczywiste! Psychologowie po raz kolejny karmią nas banałami! Do tych samych wniosków można dojść przy odrobinie zdroworozsądkowego myślenia!”
Z jednej strony to prawda – nie odkrywam tutaj Ameryki. Z drugiej strony - doświadczenie pokazało mi, że nawet najprostsze i nieraz bardzo drobne (wydawałoby się, kosmetyczne wręcz) zmiany w moim zachowaniu, potrafiły przynieść zmianę w postawie dziecka.

Na koniec refleksja na temat samego języka:
"Powiedz mi, a zapomnę. Pokaż mi, a zapamiętam. Pozwól mi zrobić, a zrozumiem."
                                                                                                            Konfucjusz







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz